Oglądaliśmy 'Zmierzch' . Haha. Nwm czemu to włączyliśmy ale było ok. Siedzieliśmy na moim łóżku i zajadaliśmy czipsy.
- Ja idę się umyć. - powiedziałam jak film się skończył.
- Ok.
- Ejj .! Chodźcie tu!.- krzyknął Jey z salonu.
- No co jest.?- zapytaliśmy wchodząc tam.
- Zagramy sb w butelulke. - powiedziała najebana Berry.
- Weź ja z wami w nic nie gram bo wy sota najebani. - powiedziałam.- a ja nie. ;p - dodałam. - dajta piwa to se zagram.
Wypiłam 4 browary i zasiadłam koło Codiego. Naszym zamiarem była gra w butelkę ale ostatecznie poszliśmy spać. Jey przez sen napierdalał jakieś teksty w stylu: Jestem jednorożcem. Patatajam po niebioosach. Nie mogłam znieść tego. Wzięłam jego brudną skarpetkę i włożyłam mu do mordy. Wypluł ją i spał dalej, ale był cicho. Nie mogłam zasnąć.
- Cody śpisz? - szepnęłam.
- Nie. - odpowiedział.
Zeszłam z łóżka biorąc laptopa z półeczki zawieszonej nad nogami łóżka i weszłam po drabince do niego. Usiadłam obok biorąc do ręki aparat. Zgrałam wszystkie zdjęcia na kompa i zaczęliśmy je oglądać. Niektóre były jeszcze z roku szkolnego. W pewnym momencie trafiliśmy na naszą fotkę z zakończenia roku. Fot robił nasz przyjaciel Adam. Ja siedziałam na barana u Jeydona, Cody stał na desce, Grey przytulał Ann a Berry zrobiła spinkę. Zdj było zajebiste.
- Hehe. Szkoda że Adam nie trzyma z nami. - powiedział Cody.
- Zazdrosny był. Za dużo sław u nas w paczce. xdd. - powiedziałam.
- No ta. Wszyscy utalentowani, a do tego 3 z nas to gwiazdy.
- Taa. Sami chłopcy. Wy gwiazdy a my to co ? - powiedziałam
- A wy robicie za tło.- wytknął mi język.
- Ja ci dam tło. - powiedziałam odstawiając laptopa w bezpieczne miejsce w nogach i zaczęłam się z nim popychać.
W pewnym momencie zleciałam z łóżka, mój krzyk obudził resztę.
- Co jest?- zapytała Ann.
- Nic. Zaraz wstane. - powiedizałam i chciałam wstać.- au au au.
- Co się stało?- odrazu zeskoczył Cody.
- Chyba złamałam kostkę.- przyznałam się.
____
Hejj wam. I jak rozdz? Denny prawda? Pisałam na szybkiego teraz bo mi się nudzi. Proszę komyy. Bo chcę wiedzieć opinię o tym blogu. Zastanawiam się czy nie usunąć.
piątek, 30 grudnia 2011
czwartek, 10 listopada 2011
Rozdz. 9.
Jechaliśmy jakiś dzień. Jeyy zaparkował na jakimś totalnym odludziu nad jeziorem. Widoki były piękne. Wysiadłam z wana ubrałam sandałki, wzięłam słuchawki i ruszyłam w las. Nagle podbiegł do me Cody.
- Moje kochanie nie bd samo chodzić po lesie żeby się zgubić.- powiedział .
- To nie są Jaroszewy City żebym się zgubiła < tekst mojego kumpla po esie Darii do me : Nie zguub się mi. ;p> - powiedziałam.
- Oj tam oj tam. Idziesz ze mną. -powiedział po czym złapał me za rękę i poszliśmy na plaże.
Siedzieliśmy tam z jakąś godzinę. Była 21 a na niebie malował się cudowny zachód słońca. Przytuliłam się do Codiego i tak siedzieliśmy z jakąś godzinę.
- Idziemy do wana bo robi się zimno a wg chcę z tb oglądnąć film. ;p . - poweidział
- No ok.
Poszliśmy do samochodu. Poszłam do kuchni zrobiłam nam herbaty obok na kanapie siedziała reszta naszej paczki.
- Idę z Codym oglądać film. - oznajmiłam
- Okk. Ale nie spłodźcie nam bachorka. - zaśmiał się mój braciszek na co wszyscy w brecht.
- No ok. - powiedizałam i poszłam.
__
krótki ale jest. Proszę komy.
Cherry. ;*
- Moje kochanie nie bd samo chodzić po lesie żeby się zgubić.- powiedział .
- To nie są Jaroszewy City żebym się zgubiła < tekst mojego kumpla po esie Darii do me : Nie zguub się mi. ;p> - powiedziałam.
- Oj tam oj tam. Idziesz ze mną. -powiedział po czym złapał me za rękę i poszliśmy na plaże.
Siedzieliśmy tam z jakąś godzinę. Była 21 a na niebie malował się cudowny zachód słońca. Przytuliłam się do Codiego i tak siedzieliśmy z jakąś godzinę.
- Idziemy do wana bo robi się zimno a wg chcę z tb oglądnąć film. ;p . - poweidział
- No ok.
Poszliśmy do samochodu. Poszłam do kuchni zrobiłam nam herbaty obok na kanapie siedziała reszta naszej paczki.
- Idę z Codym oglądać film. - oznajmiłam
- Okk. Ale nie spłodźcie nam bachorka. - zaśmiał się mój braciszek na co wszyscy w brecht.
- No ok. - powiedizałam i poszłam.
__
krótki ale jest. Proszę komy.
Cherry. ;*
sobota, 22 października 2011
Rozdz. 8.
Dotarliśmy pod szpital. Byłam cała blada, ale szłam. Lekarz wziął na nosze Greya. Ann, Berry i Jey szli z nim. Ja z Codym zostaliśmy przy drzwiach bo było mi słabo. Nagle przed oczami zrobiło mi się słabo. Zdążyłam powiedzieć :
-Łap me.- i spadłam w ramiona mojego skarba.
Obudziłam się na jakimś szpitalnym łóżku. Jedno było dziwne. Nikogo koło mnie nie było. Nagle do sali w której leżałam weszło zombie? Tak to był żywy trup. Aaaa... WTF?!?! Powoli zbliżał się do mnie. Chciałam uciec ale byłam przywiązana do łóżka. ; (( ... Szarpałam się i wyrywałam. W pewnym momencie zamknęłam oczy i je ponownie otworzyłam. Rzeczywistość me otaczająca była zupełnie inna. Obok me siedział przestraszony Cody. Na kanapie siedziała Berry z Ann a pod oknem stali Jey z Greyem.
- Co się dzieje? Gdzie jestem?- pytałam.- Ile tu jestem.
- Kochanie zemdlałaś jak zawieźliśmy Greya do szpitala. I tu jesteś już od 5 dni.- powiedział Cody.
- Co?!!?- krzyknęłam.
- Nie denerwuj się. Bo znów ci coś się może stać. - powiedziała Ann siadając koło mnie.
- A Grey? Co z nim?- zapytałam
- Mała nie denerwuj się . Jest git. - powiedział Grey.
- Tee. Ja ci dam mała. Niech tylko wrócimy do domu.- powiedziałam i wystawiłam mu język.
- Ok. Duża i stara. ;pp - powiedział i się uśmiechnął.
- Dobra. Ok. a teraz powiedzcie co mu było.- powiedziałam
- Za dużo % no i to zmęczenie. Poprostu organizm nie miał siły pracować.- powiedział Jey wkońcu się odzywając.- A teraz chłopcy idziemy po wypis Cherry a laski pomogą jej się ubrać.
- Ok.- powiedzieli wszyscy zgodnie.
Po wzięciu wypisu pojechaliśmy do domu. Na naszym podjeździe stał autobus. taaki duży.
- Co to jest??- wykrztusiłam.
- Niespodziewanka. - powiedział Jay z bananem na twarzy.- Macie godzinę na spakowanie się i przyniesienie toreb pod busa.
- A jakie ciuchy mamy spakować?- zapytałam.
- Tylko nie szpilki. Możecie wziąć jedną parę bo takie buty nie bd wam potrzebne w miejscu gdzie jedziemy.- powiedział Cody.- Sukienki i owszem, ale nie szpilki!
- Ok. Laski lecimyy.!!- powiedziałam i pognałam do sb do pokoju.
Po 45 min byłyśmy spakowane. Zeszłyśmy na dół i zaniosłyśmy torby pod busa.
- Jey a jedzenie mamy?- zapytała Berry.
- Coś jest. Ale weźcie z garażu te napoje i owoce co są przy Cherry aucie.
- Ok.
Zaniosłyśmy do naszego powozu 4 zgrzewki Coli, 2 wody, 3 napoi smakowych i 2 kosze z owocami. ;p
- Na ile wg jedziemy?- teraz zapytał Grey. Widocznie nie był w to zamieszany.
- 3 tyg. - obwieścił Jey.
Ja odrazu z dziewczynami pobiegłyśmy do góry. Na wszelki wypadek miałyśmy spakowane po jeszcze jednej walizce. Zaniosłyśmy to do samochodu i zdążyłyśmy wziąć deski a Grey już nas wywalał.
Rozsiadłyśmy się na kanapach w środku. Autobus był podzielony na 4 części.
1- tam gdzie kierowca. Były tam 3 fotele pasażerskie, mała lodówka.
2- tam gdzie właśnie siedzimy. Salon. Jest tv, kanapy, kuchnia.
3- nasza sypialnia.- jest 6 łóżek. ;p . Ja mądra wzięłam laptopa z bezprzewodowym netem. xd ;D .
4- łazienka. prysznic, kibelek, zlew. Czego chcieć więcej ?
Oczywiście nasze bagaże są w sypialni. Jest dosyć duża więc nie sprawia to problemów. Kosmetyczki każdy ma w łazience. ;p Buty w przedpokoju i takie tam. Przepakowałam wszystko tak że jedna walizka poszła do luku bagażowego bo była pusta a dwie były prawie pełne. Laskom też tak wyszło. A chłopcy? Oni się spakowali w jedną walizkę (każdy w swoją oczywiście ) .
Była 16. Zajechaliśmy jeszcze pod sklep i Jey kupił trochę piwa i ruszyliśmy.
___
Siema. Jak rozdz? Mam nadzieję że się podoba. ;p
Cherry. ;**
-Łap me.- i spadłam w ramiona mojego skarba.
Obudziłam się na jakimś szpitalnym łóżku. Jedno było dziwne. Nikogo koło mnie nie było. Nagle do sali w której leżałam weszło zombie? Tak to był żywy trup. Aaaa... WTF?!?! Powoli zbliżał się do mnie. Chciałam uciec ale byłam przywiązana do łóżka. ; (( ... Szarpałam się i wyrywałam. W pewnym momencie zamknęłam oczy i je ponownie otworzyłam. Rzeczywistość me otaczająca była zupełnie inna. Obok me siedział przestraszony Cody. Na kanapie siedziała Berry z Ann a pod oknem stali Jey z Greyem.
- Co się dzieje? Gdzie jestem?- pytałam.- Ile tu jestem.
- Kochanie zemdlałaś jak zawieźliśmy Greya do szpitala. I tu jesteś już od 5 dni.- powiedział Cody.
- Co?!!?- krzyknęłam.
- Nie denerwuj się. Bo znów ci coś się może stać. - powiedziała Ann siadając koło mnie.
- A Grey? Co z nim?- zapytałam
- Mała nie denerwuj się . Jest git. - powiedział Grey.
- Tee. Ja ci dam mała. Niech tylko wrócimy do domu.- powiedziałam i wystawiłam mu język.
- Ok. Duża i stara. ;pp - powiedział i się uśmiechnął.
- Dobra. Ok. a teraz powiedzcie co mu było.- powiedziałam
- Za dużo % no i to zmęczenie. Poprostu organizm nie miał siły pracować.- powiedział Jey wkońcu się odzywając.- A teraz chłopcy idziemy po wypis Cherry a laski pomogą jej się ubrać.
- Ok.- powiedzieli wszyscy zgodnie.
Po wzięciu wypisu pojechaliśmy do domu. Na naszym podjeździe stał autobus. taaki duży.
- Co to jest??- wykrztusiłam.
- Niespodziewanka. - powiedział Jay z bananem na twarzy.- Macie godzinę na spakowanie się i przyniesienie toreb pod busa.
- A jakie ciuchy mamy spakować?- zapytałam.
- Tylko nie szpilki. Możecie wziąć jedną parę bo takie buty nie bd wam potrzebne w miejscu gdzie jedziemy.- powiedział Cody.- Sukienki i owszem, ale nie szpilki!
- Ok. Laski lecimyy.!!- powiedziałam i pognałam do sb do pokoju.
Po 45 min byłyśmy spakowane. Zeszłyśmy na dół i zaniosłyśmy torby pod busa.
- Jey a jedzenie mamy?- zapytała Berry.
- Coś jest. Ale weźcie z garażu te napoje i owoce co są przy Cherry aucie.
- Ok.
Zaniosłyśmy do naszego powozu 4 zgrzewki Coli, 2 wody, 3 napoi smakowych i 2 kosze z owocami. ;p
- Na ile wg jedziemy?- teraz zapytał Grey. Widocznie nie był w to zamieszany.
- 3 tyg. - obwieścił Jey.
Ja odrazu z dziewczynami pobiegłyśmy do góry. Na wszelki wypadek miałyśmy spakowane po jeszcze jednej walizce. Zaniosłyśmy to do samochodu i zdążyłyśmy wziąć deski a Grey już nas wywalał.
Rozsiadłyśmy się na kanapach w środku. Autobus był podzielony na 4 części.
1- tam gdzie kierowca. Były tam 3 fotele pasażerskie, mała lodówka.
2- tam gdzie właśnie siedzimy. Salon. Jest tv, kanapy, kuchnia.
3- nasza sypialnia.- jest 6 łóżek. ;p . Ja mądra wzięłam laptopa z bezprzewodowym netem. xd ;D .
4- łazienka. prysznic, kibelek, zlew. Czego chcieć więcej ?
Oczywiście nasze bagaże są w sypialni. Jest dosyć duża więc nie sprawia to problemów. Kosmetyczki każdy ma w łazience. ;p Buty w przedpokoju i takie tam. Przepakowałam wszystko tak że jedna walizka poszła do luku bagażowego bo była pusta a dwie były prawie pełne. Laskom też tak wyszło. A chłopcy? Oni się spakowali w jedną walizkę (każdy w swoją oczywiście ) .
Była 16. Zajechaliśmy jeszcze pod sklep i Jey kupił trochę piwa i ruszyliśmy.
___
Siema. Jak rozdz? Mam nadzieję że się podoba. ;p
Cherry. ;**
niedziela, 2 października 2011
Rozdz. 7.
Jest już 12. Dopiero wstałam. Po wczorajszych urodzinach nie mam cholernego kaca. Rodzice chcą wpaść wieczorem na 2 dni. Podobno mają dla nas super prezenty. ; DD
Zeszłam na dół ubrana w ( http://3.bp.blogspot.com/-emAAkoj27_c/TaalKRR1hgI/AAAAAAAAABQ/MNPTQjhljaI/s1600/kolejny_zestaw__-d_lajjjt_jj.jpg ) .
- Hej wszystkim.- powiedziałam.
- Siiema nasza pełnoletnia dziewczyno. !!- Krzyknął Jey w drzwiach od domu. W ręce trzymał kluczyki od mojego cudka.
- Gdzie jechałeś moim maleństwem!!- powiedziałam.
- Odwieźć Olka bo moje autko padło.- powiedział i poszedł do pokoju.
Zjadłam śniadanie gdy do domu wszedł Cody z Ann.
- Cherry twoje autko ma ryse.- powiedziała Ann.
- Że co!?- ryknęłam.
- Chodź zobacz.- powiedział Cody.
Wyszliśmy na dwór i podeszliśmy do auta. Mieli rację. Na drzwiach od pasażera była rysa. Mała 1cm ale była. Wbiegłam do domu i wpierdoliłam się do pokoju Jeydona.
- Sieroto co zrobiłeś mojemu cudeńkowi.!! - krzyknęłam.- Odwdzięczę się.! - powiedziałam i zbiegłam na dół.
Weszłam do kuchni i wzięłam mały nożyk kuchenny . Szłam na dwór do samochodu Jeya gdy mnie zatrzymał.
- Cherry ogarnij się. Wysłuchaj mnie i potem zrób co chcesz.
- No ok.- powiedziałam i poszliśmy do salonu.
- Połączmy się z Olkiem. Napewno siedzi na skype.- powiedział Cody. I ta zrobiliśmy.
- Hej Olek.- powiedziałam.
- Sieema.!- uśmiech zawitał na jego twarzy.
-Słuchaj, Cherry chce wiedzieć jak powstała ta rysa na samochodzie.- powiedział Jey.
- No więc tak: Wysiedliśmy z samochodu i podeszliśmy do bagażnika po walizkę i wtedy jakieś dziecko przeszło koło auta i zaryło czymś. Jey chciał jechać na lakiernię ale była zamknięta. - powiedział Olek.
- Ok. To ok. Myślałam że zrobił to specjalnie.- powiedziałam.
- Ja? Nigdy. To auto jest booskie i nie zniszczyłbym go nigdy. Gdybyś wiedziała jak byłem przestraszony jak zobaczyłem tą ryse. Wiedziałem jaka bd twoja reakcja. Przepraszam.- powiedział.
- Ok. Jey . Jest git.- powiedziałam i go przytuliłam.
- Eii przecież ja mam nową deskę a nwm jak ona jeździ. Idziemy pośmigaać.!! -Krzyknęłam , wzięłam deskę i wybiegłam na dwór. Za mną polaciała Berry, Jey i Ann.
- A gdzie Grey?- zapytałam.
- Źle się czuje.- powiedziała Berry.
- Może zostanę z nim?- zaproponowała Ann.
- Jak chcesz. Przecież to twój chłopak.-powiedziałam.
- Dzięki . Jesteś kochana. !! ;* - powiedziała i pobiegła.
Pojechaliśmy do Central Parku i potem na lody. Czas nam zleciał do 18.
- Musimy wracać. Za godzinę bd rodzice a nas w domu niema.- powiedział Jeydon i pojechaliśmy.
Po 40 min siedzieliśmy wszyscy w salonie na kanapie oglądając film. Ja siedziałam z Codym pod kanapą na moiim dywanie a Berry leżała z Jeyem nad nami. ;D . Ann została w pokoju Greya.
- Idę zanieść im herbaty i coś do zjedzenia.- powiedziałam.
Weszłam do pokoju. Ann leżała koło niego.
- Hej. I jak z nim?- zapytałam.
- Gorzej. Jest coraz słabszy.- powiedziała.
- Może pojadę z nim do szpitala?- powiedziałam.
- Ok . Jadę z tobą.- powiedziała.
- Zeszłam na dół.
- Jadę z Greysonem i Ann do szpitala.- powiedziałam.
- Jadę z wami.- to mój brat.! - powiedziała Berry.
- My też jedziemy- powiedzieli Cody z Jeyem.
Zostawiliśmy w kuchni na stole kartkę i pojechaliśmy Vanem Berry.
Z Greyem było coraz gorzej. W pewnym momencie stracił przytomność.
- Berry jedź szybciej!! - krzyczałam z Ann coraz mniej spokojna..
___
Heii.
Jestem.
I jak rozdz?
Cherry. ;**
Zeszłam na dół ubrana w ( http://3.bp.blogspot.com/-emAAkoj27_c/TaalKRR1hgI/AAAAAAAAABQ/MNPTQjhljaI/s1600/kolejny_zestaw__-d_lajjjt_jj.jpg ) .
- Hej wszystkim.- powiedziałam.
- Siiema nasza pełnoletnia dziewczyno. !!- Krzyknął Jey w drzwiach od domu. W ręce trzymał kluczyki od mojego cudka.
- Gdzie jechałeś moim maleństwem!!- powiedziałam.
- Odwieźć Olka bo moje autko padło.- powiedział i poszedł do pokoju.
Zjadłam śniadanie gdy do domu wszedł Cody z Ann.
- Cherry twoje autko ma ryse.- powiedziała Ann.
- Że co!?- ryknęłam.
- Chodź zobacz.- powiedział Cody.
Wyszliśmy na dwór i podeszliśmy do auta. Mieli rację. Na drzwiach od pasażera była rysa. Mała 1cm ale była. Wbiegłam do domu i wpierdoliłam się do pokoju Jeydona.
- Sieroto co zrobiłeś mojemu cudeńkowi.!! - krzyknęłam.- Odwdzięczę się.! - powiedziałam i zbiegłam na dół.
Weszłam do kuchni i wzięłam mały nożyk kuchenny . Szłam na dwór do samochodu Jeya gdy mnie zatrzymał.
- Cherry ogarnij się. Wysłuchaj mnie i potem zrób co chcesz.
- No ok.- powiedziałam i poszliśmy do salonu.
- Połączmy się z Olkiem. Napewno siedzi na skype.- powiedział Cody. I ta zrobiliśmy.
- Hej Olek.- powiedziałam.
- Sieema.!- uśmiech zawitał na jego twarzy.
-Słuchaj, Cherry chce wiedzieć jak powstała ta rysa na samochodzie.- powiedział Jey.
- No więc tak: Wysiedliśmy z samochodu i podeszliśmy do bagażnika po walizkę i wtedy jakieś dziecko przeszło koło auta i zaryło czymś. Jey chciał jechać na lakiernię ale była zamknięta. - powiedział Olek.
- Ok. To ok. Myślałam że zrobił to specjalnie.- powiedziałam.
- Ja? Nigdy. To auto jest booskie i nie zniszczyłbym go nigdy. Gdybyś wiedziała jak byłem przestraszony jak zobaczyłem tą ryse. Wiedziałem jaka bd twoja reakcja. Przepraszam.- powiedział.
- Ok. Jey . Jest git.- powiedziałam i go przytuliłam.
- Eii przecież ja mam nową deskę a nwm jak ona jeździ. Idziemy pośmigaać.!! -Krzyknęłam , wzięłam deskę i wybiegłam na dwór. Za mną polaciała Berry, Jey i Ann.
- A gdzie Grey?- zapytałam.
- Źle się czuje.- powiedziała Berry.
- Może zostanę z nim?- zaproponowała Ann.
- Jak chcesz. Przecież to twój chłopak.-powiedziałam.
- Dzięki . Jesteś kochana. !! ;* - powiedziała i pobiegła.
Pojechaliśmy do Central Parku i potem na lody. Czas nam zleciał do 18.
- Musimy wracać. Za godzinę bd rodzice a nas w domu niema.- powiedział Jeydon i pojechaliśmy.
Po 40 min siedzieliśmy wszyscy w salonie na kanapie oglądając film. Ja siedziałam z Codym pod kanapą na moiim dywanie a Berry leżała z Jeyem nad nami. ;D . Ann została w pokoju Greya.
- Idę zanieść im herbaty i coś do zjedzenia.- powiedziałam.
Weszłam do pokoju. Ann leżała koło niego.
- Hej. I jak z nim?- zapytałam.
- Gorzej. Jest coraz słabszy.- powiedziała.
- Może pojadę z nim do szpitala?- powiedziałam.
- Ok . Jadę z tobą.- powiedziała.
- Zeszłam na dół.
- Jadę z Greysonem i Ann do szpitala.- powiedziałam.
- Jadę z wami.- to mój brat.! - powiedziała Berry.
- My też jedziemy- powiedzieli Cody z Jeyem.
Zostawiliśmy w kuchni na stole kartkę i pojechaliśmy Vanem Berry.
Z Greyem było coraz gorzej. W pewnym momencie stracił przytomność.
- Berry jedź szybciej!! - krzyczałam z Ann coraz mniej spokojna..
___
Heii.
Jestem.
I jak rozdz?
Cherry. ;**
piątek, 26 sierpnia 2011
Rozdz. 6.
*Oczami Jeyda*
Kupiliśmy jej te BMW (http://tinypic.com/r/a5dpw9/7)
A dziewczyny kupiły shih tzu (http://tinypic.com/r/55i33a/7).
- emm... dobra. wszystko jest u was w garażu. Ann zajmiesz się imprezą niespodzianką?- zapytała Berry.
- Ok.- odpowiedziała.- A możesz mi pomóc.?
- No pewnie.
- To do jutra. Zaczniemy coś już robić.
- Ok papa. - laski się pożegnały i poszliśmy do swoich domów. Cody szedł do nas ze względu że chciał pogadać z moją zwariowaną sis. hah. wg jak oni mogą być razem?
*Oczami Cherry*.
Siedziałam na łóżku i oglądałam jakiegoś zjebanego wyciskacza łez. Najpierw zajebali mi z pokoju Codiego a potem spieprzyli z tąd. WTF?!.
- oO. Przyszli.- powiedziałam do sb słysząc zamykane drzwi do domu.
- Można.?- zapytał Cody wbijając przez drzwi.
- Ehem...
- Kotek co jest?- zapytał.
- Nic. tylko wiem że coś knujecie. Ale nwm co.
- No ja też nwm co oni knują.
-Aham. Kochanie idem spać bo odlatuję już. Dbnoc.- powiedziałam i go pocałowałam.
*Oczami Codiego*.
Skarbie odleciało. Muszę iść do Jeya zapytać się o coś.
- -puk puk?- zapukałem.
- Wbijaj. Yo ziomie. co chciałbyś?- zapytał.
- Yo. Chodzi o to że zauważyłem że Cherry ma rozjebaną deskę. Może kupimy jej nową?
- Wiem że jest rozjebana. Ale to jest prezent od Miley Cyrus.
- Ahaa.. to może by tą deskę w gablotę wstawić i kupić jej nową. Deska będzie ale Cherry się nie zabije. - Dałem pomysła.
- Tej tej... Kurwa dobre to. xD - to ja lecę do niej do pokoju po deskę. żeby jutro nie zakradać się tam. a ty idź spać. dobranoc.- powiedział Jey.
- Yoo. Pa. -powiedziałem i poszedłem do domu.
*Oczami Cherry*. (dzień uro)
Hmm. Dziś wszystkich wywiało. Zostawili mi karteczkę że o 12 przyjdzie Cody. Jest 11. Kurwa muszę się ogarnąć. Z uwagi że było ciepło ubrałam (http://tinypic.com/view.php?pic=rvepeg&s=7) . Zdążyłam się ubrać pomalować oczy tuszem i usta błyszczykiem. Była 11.50 . Miałam jeszcze trochę czasu więc wbiłam do kuchni i zrobiłam sb kanapkę z serem i sałatą. ;p. Kiedy skończyłam jeść do domu wbił Cody. Na powitanie dostałam buziaka.
- Witaj skarbie. Mmmm... Ale ślicznie wyglądasz. -powiedział.
- Hmm. Dziękuję. .. I nawzajem. - powiedziałam i go pocałowałam.- dokąd mnie wyrywasz?
-Niespodzianka.- powiedział.
Cody zabrał mnie na plażę. Nawet nie wiedziałam że na naszej plaży jest takie romatyczne miejsce.
Siedzieliśmy tam do 16. W pewnym momencie Cody przerwał nasz romantyczny wieczór. <tsaa wiem jest 16. ale łądnie brzmi. dop.aut. >
- Kochanie mam dla cb jeszcze jedną niespodziankę.
- Jaką.?
- Niespodzianka. Powiem tyle. Ubierz się w jakąś zajebistą sukienkę.
- Ok.- odpowiedziałam . byliśmy koło mojego domu.- wchodzisz?
- Nie. wpadnę po cb za 30 min. pa skarbie.
-Ok pa.
Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Ubrałam się w (http://tinypic.com/view.php?pic=2nl5tac&s=7). Fryzura i makijaż wyglądały tak (http://fryzury.info/fryzura/7277/n-a/). Kiedy wyszłam z łazienki Cody siedział na łóżku. Na mój widok gały wyszły mu na wierzch i zaniemówił. ; DD
- Wow. Skarbie wyglądasz... cudownie. Chodź. - powiedział i chwycił mn za rękę.
Szliśmy jakieś 20 min do clubu.Wchodząc zaniemówiłam. Kurwa ktoś się postarał. Wnętrze było w moich ulubionych kolorach (http://tinypic.com/view.php?pic=2lboyzc&s=7). Nagle ze wszystkich kryjówek wykurwili znajomi z okrzykiem : NIESPODZIANKA.!!
- Wow.-powiedziałam.
- Sto lat siostra!!- krzyknął Jey ze sceny. - Mamy dla cb zajebisty prezent. Tzn parę ale to jest ktoś .Olek chodź.
Zza kulis wybiegł nie kto inny jak Olek Aleksander Potrzebski. Mój przyjaciel z podstawówki.
- Oleek!!- krzyknęłam i wbiegłam na scenę.- Jak dobrze cię widzieć.
- Hey bejb.- przytulił mnie.
- Sto lat dla naszej Cherry!! Kochana mam dla cb piosenkę. - powiedział i zaczął śpiewać.
Po zaśpiewanej piosence powiedział
- A teraz wyjdźmy na dwór. Tam czeka na cb twój urodzinowy prezent.
Wyszliśmy a tam stało piękne BMW!! Wprost z moich snów.
- AAAAAAAAAA...... - krzyknęłam.
- To nie wszystko. Powiedziała Ann. I podeszła do mn z Codym.
Ann dała mi pieska shih tzu a Cody podał mi zajebiście wykurwiastą deskę (http://tinypic.com/view.php?pic=2qwkgn8&s=7) . Miałam jazdę.
- Odwróć ją.- powiedział.
Odwróciłam a pod deską był napis : "Na zawsze razem twój Cody. ;*".
Rozpłakałam się.
- Czemu płaczesz??- zapytał Olek.
- Ze szczęścia. Bo mam takich wspaniałych przyjaciół.- powiedziałam i ich przytuliłam. Olka,Berry, Greya, Ann, Jeya, Codiego .
Impreza trwała do 23. Zmyliśmy się do domu ja z Codym Ann i Greyem moim autem a reszta autem Jeya.
W domu wypiliśmy po 2 piwach i poszliśmy spać. Wszyscy zostali u nas. Rano Jey zawozi Olka na lotnisko. Szkoda że tak krótko został. Mam nadzieję że jeszcze nas odwiedzi.
_______
Hey. Jestem!! . I jak rozdz?? Kurde wiem taki jakiś denny. No ale cóż. Nie mam weny , a ludki każą mi pisać.
Deda dziś dla Ann i Berry które są ze mną w każdej sytuacji. Noi dla Tiny i Volley
No to c'ya.
Cherry. ;**
+ jak bd 10kom to NN.
Kupiliśmy jej te BMW (http://tinypic.com/r/a5dpw9/7)
A dziewczyny kupiły shih tzu (http://tinypic.com/r/55i33a/7).
- emm... dobra. wszystko jest u was w garażu. Ann zajmiesz się imprezą niespodzianką?- zapytała Berry.
- Ok.- odpowiedziała.- A możesz mi pomóc.?
- No pewnie.
- To do jutra. Zaczniemy coś już robić.
- Ok papa. - laski się pożegnały i poszliśmy do swoich domów. Cody szedł do nas ze względu że chciał pogadać z moją zwariowaną sis. hah. wg jak oni mogą być razem?
*Oczami Cherry*.
Siedziałam na łóżku i oglądałam jakiegoś zjebanego wyciskacza łez. Najpierw zajebali mi z pokoju Codiego a potem spieprzyli z tąd. WTF?!.
- oO. Przyszli.- powiedziałam do sb słysząc zamykane drzwi do domu.
- Można.?- zapytał Cody wbijając przez drzwi.
- Ehem...
- Kotek co jest?- zapytał.
- Nic. tylko wiem że coś knujecie. Ale nwm co.
- No ja też nwm co oni knują.
-Aham. Kochanie idem spać bo odlatuję już. Dbnoc.- powiedziałam i go pocałowałam.
*Oczami Codiego*.
Skarbie odleciało. Muszę iść do Jeya zapytać się o coś.
- -puk puk?- zapukałem.
- Wbijaj. Yo ziomie. co chciałbyś?- zapytał.
- Yo. Chodzi o to że zauważyłem że Cherry ma rozjebaną deskę. Może kupimy jej nową?
- Wiem że jest rozjebana. Ale to jest prezent od Miley Cyrus.
- Ahaa.. to może by tą deskę w gablotę wstawić i kupić jej nową. Deska będzie ale Cherry się nie zabije. - Dałem pomysła.
- Tej tej... Kurwa dobre to. xD - to ja lecę do niej do pokoju po deskę. żeby jutro nie zakradać się tam. a ty idź spać. dobranoc.- powiedział Jey.
- Yoo. Pa. -powiedziałem i poszedłem do domu.
*Oczami Cherry*. (dzień uro)
Hmm. Dziś wszystkich wywiało. Zostawili mi karteczkę że o 12 przyjdzie Cody. Jest 11. Kurwa muszę się ogarnąć. Z uwagi że było ciepło ubrałam (http://tinypic.com/view.php?pic=rvepeg&s=7) . Zdążyłam się ubrać pomalować oczy tuszem i usta błyszczykiem. Była 11.50 . Miałam jeszcze trochę czasu więc wbiłam do kuchni i zrobiłam sb kanapkę z serem i sałatą. ;p. Kiedy skończyłam jeść do domu wbił Cody. Na powitanie dostałam buziaka.
- Witaj skarbie. Mmmm... Ale ślicznie wyglądasz. -powiedział.
- Hmm. Dziękuję. .. I nawzajem. - powiedziałam i go pocałowałam.- dokąd mnie wyrywasz?
-Niespodzianka.- powiedział.
Cody zabrał mnie na plażę. Nawet nie wiedziałam że na naszej plaży jest takie romatyczne miejsce.
Siedzieliśmy tam do 16. W pewnym momencie Cody przerwał nasz romantyczny wieczór. <tsaa wiem jest 16. ale łądnie brzmi. dop.aut. >
- Kochanie mam dla cb jeszcze jedną niespodziankę.
- Jaką.?
- Niespodzianka. Powiem tyle. Ubierz się w jakąś zajebistą sukienkę.
- Ok.- odpowiedziałam . byliśmy koło mojego domu.- wchodzisz?
- Nie. wpadnę po cb za 30 min. pa skarbie.
-Ok pa.
Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Ubrałam się w (http://tinypic.com/view.php?pic=2nl5tac&s=7). Fryzura i makijaż wyglądały tak (http://fryzury.info/fryzura/7277/n-a/). Kiedy wyszłam z łazienki Cody siedział na łóżku. Na mój widok gały wyszły mu na wierzch i zaniemówił. ; DD
- Wow. Skarbie wyglądasz... cudownie. Chodź. - powiedział i chwycił mn za rękę.
Szliśmy jakieś 20 min do clubu.Wchodząc zaniemówiłam. Kurwa ktoś się postarał. Wnętrze było w moich ulubionych kolorach (http://tinypic.com/view.php?pic=2lboyzc&s=7). Nagle ze wszystkich kryjówek wykurwili znajomi z okrzykiem : NIESPODZIANKA.!!
- Wow.-powiedziałam.
- Sto lat siostra!!- krzyknął Jey ze sceny. - Mamy dla cb zajebisty prezent. Tzn parę ale to jest ktoś .Olek chodź.
Zza kulis wybiegł nie kto inny jak Olek Aleksander Potrzebski. Mój przyjaciel z podstawówki.
- Oleek!!- krzyknęłam i wbiegłam na scenę.- Jak dobrze cię widzieć.
- Hey bejb.- przytulił mnie.
- Sto lat dla naszej Cherry!! Kochana mam dla cb piosenkę. - powiedział i zaczął śpiewać.
Po zaśpiewanej piosence powiedział
- A teraz wyjdźmy na dwór. Tam czeka na cb twój urodzinowy prezent.
Wyszliśmy a tam stało piękne BMW!! Wprost z moich snów.
- AAAAAAAAAA...... - krzyknęłam.
- To nie wszystko. Powiedziała Ann. I podeszła do mn z Codym.
Ann dała mi pieska shih tzu a Cody podał mi zajebiście wykurwiastą deskę (http://tinypic.com/view.php?pic=2qwkgn8&s=7) . Miałam jazdę.
- Odwróć ją.- powiedział.
Odwróciłam a pod deską był napis : "Na zawsze razem twój Cody. ;*".
Rozpłakałam się.
- Czemu płaczesz??- zapytał Olek.
- Ze szczęścia. Bo mam takich wspaniałych przyjaciół.- powiedziałam i ich przytuliłam. Olka,Berry, Greya, Ann, Jeya, Codiego .
Impreza trwała do 23. Zmyliśmy się do domu ja z Codym Ann i Greyem moim autem a reszta autem Jeya.
W domu wypiliśmy po 2 piwach i poszliśmy spać. Wszyscy zostali u nas. Rano Jey zawozi Olka na lotnisko. Szkoda że tak krótko został. Mam nadzieję że jeszcze nas odwiedzi.
_______
Hey. Jestem!! . I jak rozdz?? Kurde wiem taki jakiś denny. No ale cóż. Nie mam weny , a ludki każą mi pisać.
Deda dziś dla Ann i Berry które są ze mną w każdej sytuacji. Noi dla Tiny i Volley
No to c'ya.
Cherry. ;**
+ jak bd 10kom to NN.
Rozdz. 6.
*Oczami Jeyda*
Kupiliśmy jej te BMW (http://tinypic.com/r/a5dpw9/7)
A dziewczyny kupiły shih tzu (http://tinypic.com/r/55i33a/7).
- emm... dobra. wszystko jest u was w garażu. Ann zajmiesz się imprezą niespodzianką?- zapytała Berry.
- Ok.- odpowiedziała.- A możesz mi pomóc.?
- No pewnie.
- To do jutra. Zaczniemy coś już robić.
- Ok papa. - laski się pożegnały i poszliśmy do swoich domów. Cody szedł do nas ze względu że chciał pogadać z moją zwariowaną sis. hah. wg jak oni mogą być razem?
*Oczami Cherry*.
Siedziałam na łóżku i oglądałam jakiegoś zjebanego wyciskacza łez. Najpierw zajebali mi z pokoju Codiego a potem spieprzyli z tąd. WTF?!.
- oO. Przyszli.- powiedziałam do sb słysząc zamykane drzwi do domu.
- Można.?- zapytał Cody wbijając przez drzwi.
- Ehem...
- Kotek co jest?- zapytał.
- Nic. tylko wiem że coś knujecie. Ale nwm co.
- No ja też nwm co oni knują.
-Aham. Kochanie idem spać bo odlatuję już. Dbnoc.- powiedziałam i go pocałowałam.
*Oczami Codiego*.
Skarbie odleciało. Muszę iść do Jeya zapytać się o coś.
- -puk puk?- zapukałem.
- Wbijaj. Yo ziomie. co chciałbyś?- zapytał.
- Yo. Chodzi o to że zauważyłem że Cherry ma rozjebaną deskę. Może kupimy jej nową?
- Wiem że jest rozjebana. Ale to jest prezent od Miley Cyrus.
- Ahaa.. to może by tą deskę w gablotę wstawić i kupić jej nową. Deska będzie ale Cherry się nie zabije. - Dałem pomysła.
- Tej tej... Kurwa dobre to. xD - to ja lecę do niej do pokoju po deskę. żeby jutro nie zakradać się tam. a ty idź spać. dobranoc.- powiedział Jey.
- Yoo. Pa. -powiedziałem i poszedłem do domu.
*Oczami Cherry*. (dzień uro)
Hmm. Dziś wszystkich wywiało. Zostawili mi karteczkę że o 12 przyjdzie Cody. Jest 11. Kurwa muszę się ogarnąć. Z uwagi że było ciepło ubrałam (http://tinypic.com/view.php?pic=rvepeg&s=7) . Zdążyłam się ubrać pomalować oczy tuszem i usta błyszczykiem. Była 11.50 . Miałam jeszcze trochę czasu więc wbiłam do kuchni i zrobiłam sb kanapkę z serem i sałatą. ;p. Kiedy skończyłam jeść do domu wbił Cody. Na powitanie dostałam buziaka.
- Witaj skarbie. Mmmm... Ale ślicznie wyglądasz. -powiedział.
- Hmm. Dziękuję. .. I nawzajem. - powiedziałam i go pocałowałam.- dokąd mnie wyrywasz?
-Niespodzianka.- powiedział.
Cody zabrał mnie na plażę. Nawet nie wiedziałam że na naszej plaży jest takie romatyczne miejsce.
Siedzieliśmy tam do 16. W pewnym momencie Cody przerwał nasz romantyczny wieczór. <tsaa wiem jest 16. ale łądnie brzmi. dop.aut. >
- Kochanie mam dla cb jeszcze jedną niespodziankę.
- Jaką.?
- Niespodzianka. Powiem tyle. Ubierz się w jakąś zajebistą sukienkę.
- Ok.- odpowiedziałam . byliśmy koło mojego domu.- wchodzisz?
- Nie. wpadnę po cb za 30 min. pa skarbie.
-Ok pa.
Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Ubrałam się w (http://tinypic.com/view.php?pic=2nl5tac&s=7). Fryzura i makijaż wyglądały tak (http://fryzury.info/fryzura/7277/n-a/). Kiedy wyszłam z łazienki Cody siedział na łóżku. Na mój widok gały wyszły mu na wierzch i zaniemówił. ; DD
- Wow. Skarbie wyglądasz... cudownie. Chodź. - powiedział i chwycił mn za rękę.
Szliśmy jakieś 20 min do clubu.Wchodząc zaniemówiłam. Kurwa ktoś się postarał. Wnętrze było w moich ulubionych kolorach (http://tinypic.com/view.php?pic=2lboyzc&s=7). Nagle ze wszystkich kryjówek wykurwili znajomi z okrzykiem : NIESPODZIANKA.!!
- Wow.-powiedziałam.
- Sto lat siostra!!- krzyknął Jey ze sceny. - Mamy dla cb zajebisty prezent. Tzn parę ale to jest ktoś .Olek chodź.
Zza kulis wybiegł nie kto inny jak Olek Aleksander Potrzebski. Mój przyjaciel z podstawówki.
- Oleek!!- krzyknęłam i wbiegłam na scenę.- Jak dobrze cię widzieć.
- Hey bejb.- przytulił mnie.
- Sto lat dla naszej Cherry!! Kochana mam dla cb piosenkę. - powiedział i zaczął śpiewać.
Po zaśpiewanej piosence powiedział
- A teraz wyjdźmy na dwór. Tam czeka na cb twój urodzinowy prezent.
Wyszliśmy a tam stało piękne BMW!! Wprost z moich snów.
- AAAAAAAAAA...... - krzyknęłam.
- To nie wszystko. Powiedziała Ann. I podeszła do mn z Codym.
Ann dała mi pieska shih tzu a Cody podał mi zajebiście wykurwiastą deskę () . Miałam jazdę.
- Odwróć ją.- powiedział.
Odwróciłam a pod deską był napis : "Na zawsze razem twój Cody. ;*".
Rozpłakałam się.
- Czemu płaczesz??- zapytał Olek.
- Ze szczęścia. Bo mam takich wspaniałych przyjaciół.- powiedziałam i ich przytuliłam. Olka,Berry, Greya, Ann, Jeya, Codiego .
Impreza trwała do 23. Zmyliśmy się do domu ja z Codym Ann i Greyem moim autem a reszta autem Jeya.
W domu wypiliśmy po 2 piwach i poszliśmy spać. Wszyscy zostali u nas. Rano Jey zawozi Olka na lotnisko. Szkoda że tak krótko został. Mam nadzieję że jeszcze nas odwiedzi.
_______
Hey. Jestem!! . I jak rozdz?? Kurde wiem taki jakiś denny. No ale cóż. Nie mam weny , a ludki każą mi pisać.
Deda dziś dla Ann i Berry które są ze mną w każdej sytuacji. No i dla Matiego, Anki, Tiny .
No to c'ya.
Cherry. ;**
+ jak bd 10kom to NN.
Kupiliśmy jej te BMW (http://tinypic.com/r/a5dpw9/7)
A dziewczyny kupiły shih tzu (http://tinypic.com/r/55i33a/7).
- emm... dobra. wszystko jest u was w garażu. Ann zajmiesz się imprezą niespodzianką?- zapytała Berry.
- Ok.- odpowiedziała.- A możesz mi pomóc.?
- No pewnie.
- To do jutra. Zaczniemy coś już robić.
- Ok papa. - laski się pożegnały i poszliśmy do swoich domów. Cody szedł do nas ze względu że chciał pogadać z moją zwariowaną sis. hah. wg jak oni mogą być razem?
*Oczami Cherry*.
Siedziałam na łóżku i oglądałam jakiegoś zjebanego wyciskacza łez. Najpierw zajebali mi z pokoju Codiego a potem spieprzyli z tąd. WTF?!.
- oO. Przyszli.- powiedziałam do sb słysząc zamykane drzwi do domu.
- Można.?- zapytał Cody wbijając przez drzwi.
- Ehem...
- Kotek co jest?- zapytał.
- Nic. tylko wiem że coś knujecie. Ale nwm co.
- No ja też nwm co oni knują.
-Aham. Kochanie idem spać bo odlatuję już. Dbnoc.- powiedziałam i go pocałowałam.
*Oczami Codiego*.
Skarbie odleciało. Muszę iść do Jeya zapytać się o coś.
- -puk puk?- zapukałem.
- Wbijaj. Yo ziomie. co chciałbyś?- zapytał.
- Yo. Chodzi o to że zauważyłem że Cherry ma rozjebaną deskę. Może kupimy jej nową?
- Wiem że jest rozjebana. Ale to jest prezent od Miley Cyrus.
- Ahaa.. to może by tą deskę w gablotę wstawić i kupić jej nową. Deska będzie ale Cherry się nie zabije. - Dałem pomysła.
- Tej tej... Kurwa dobre to. xD - to ja lecę do niej do pokoju po deskę. żeby jutro nie zakradać się tam. a ty idź spać. dobranoc.- powiedział Jey.
- Yoo. Pa. -powiedziałem i poszedłem do domu.
*Oczami Cherry*. (dzień uro)
Hmm. Dziś wszystkich wywiało. Zostawili mi karteczkę że o 12 przyjdzie Cody. Jest 11. Kurwa muszę się ogarnąć. Z uwagi że było ciepło ubrałam (http://tinypic.com/view.php?pic=rvepeg&s=7) . Zdążyłam się ubrać pomalować oczy tuszem i usta błyszczykiem. Była 11.50 . Miałam jeszcze trochę czasu więc wbiłam do kuchni i zrobiłam sb kanapkę z serem i sałatą. ;p. Kiedy skończyłam jeść do domu wbił Cody. Na powitanie dostałam buziaka.
- Witaj skarbie. Mmmm... Ale ślicznie wyglądasz. -powiedział.
- Hmm. Dziękuję. .. I nawzajem. - powiedziałam i go pocałowałam.- dokąd mnie wyrywasz?
-Niespodzianka.- powiedział.
Cody zabrał mnie na plażę. Nawet nie wiedziałam że na naszej plaży jest takie romatyczne miejsce.
Siedzieliśmy tam do 16. W pewnym momencie Cody przerwał nasz romantyczny wieczór. <tsaa wiem jest 16. ale łądnie brzmi. dop.aut. >
- Kochanie mam dla cb jeszcze jedną niespodziankę.
- Jaką.?
- Niespodzianka. Powiem tyle. Ubierz się w jakąś zajebistą sukienkę.
- Ok.- odpowiedziałam . byliśmy koło mojego domu.- wchodzisz?
- Nie. wpadnę po cb za 30 min. pa skarbie.
-Ok pa.
Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Ubrałam się w (http://tinypic.com/view.php?pic=2nl5tac&s=7). Fryzura i makijaż wyglądały tak (http://fryzury.info/fryzura/7277/n-a/). Kiedy wyszłam z łazienki Cody siedział na łóżku. Na mój widok gały wyszły mu na wierzch i zaniemówił. ; DD
- Wow. Skarbie wyglądasz... cudownie. Chodź. - powiedział i chwycił mn za rękę.
Szliśmy jakieś 20 min do clubu.Wchodząc zaniemówiłam. Kurwa ktoś się postarał. Wnętrze było w moich ulubionych kolorach (http://tinypic.com/view.php?pic=2lboyzc&s=7). Nagle ze wszystkich kryjówek wykurwili znajomi z okrzykiem : NIESPODZIANKA.!!
- Wow.-powiedziałam.
- Sto lat siostra!!- krzyknął Jey ze sceny. - Mamy dla cb zajebisty prezent. Tzn parę ale to jest ktoś .Olek chodź.
Zza kulis wybiegł nie kto inny jak Olek Aleksander Potrzebski. Mój przyjaciel z podstawówki.
- Oleek!!- krzyknęłam i wbiegłam na scenę.- Jak dobrze cię widzieć.
- Hey bejb.- przytulił mnie.
- Sto lat dla naszej Cherry!! Kochana mam dla cb piosenkę. - powiedział i zaczął śpiewać.
Po zaśpiewanej piosence powiedział
- A teraz wyjdźmy na dwór. Tam czeka na cb twój urodzinowy prezent.
Wyszliśmy a tam stało piękne BMW!! Wprost z moich snów.
- AAAAAAAAAA...... - krzyknęłam.
- To nie wszystko. Powiedziała Ann. I podeszła do mn z Codym.
Ann dała mi pieska shih tzu a Cody podał mi zajebiście wykurwiastą deskę () . Miałam jazdę.
- Odwróć ją.- powiedział.
Odwróciłam a pod deską był napis : "Na zawsze razem twój Cody. ;*".
Rozpłakałam się.
- Czemu płaczesz??- zapytał Olek.
- Ze szczęścia. Bo mam takich wspaniałych przyjaciół.- powiedziałam i ich przytuliłam. Olka,Berry, Greya, Ann, Jeya, Codiego .
Impreza trwała do 23. Zmyliśmy się do domu ja z Codym Ann i Greyem moim autem a reszta autem Jeya.
W domu wypiliśmy po 2 piwach i poszliśmy spać. Wszyscy zostali u nas. Rano Jey zawozi Olka na lotnisko. Szkoda że tak krótko został. Mam nadzieję że jeszcze nas odwiedzi.
_______
Hey. Jestem!! . I jak rozdz?? Kurde wiem taki jakiś denny. No ale cóż. Nie mam weny , a ludki każą mi pisać.
Deda dziś dla Ann i Berry które są ze mną w każdej sytuacji. No i dla Matiego, Anki, Tiny .
No to c'ya.
Cherry. ;**
+ jak bd 10kom to NN.
poniedziałek, 25 lipca 2011
Rozdz. 5.
Miałam piękny sen. Byłam z Codym. Nasz związek był sensacją mediów. Obudziłam się i uświadomiłam sb ze to nie był sen. xD Ubrałam się i zeszłam na dół. Jey siedział z Greyem i grali w PSP a Berry zamulała w kuchni.
- Berry co jest?- zapytałam siadając obok niej z miską płatków.
- Jeydon zapytał się mn czy chcę z nim być.
- Iii.?
- No i nwm czy się zgodzić.
- Bejbe zgódź się . Ja + Cody. Ty + Jey. bd zajebiście . tylko Grey musi sb kogoś znaleźć. Zaczęłyśmy się śmiać wyobrażając sb potrójną randkę. Nagle zadzwonił Cody.
- Srkk. Muszę odebrać.- przeprosiłam Berry.
- Ok.
//Rozmowa//
- hej Skarbie. Co tam? - odebrałam.
-No hej. Nuda trochę. Możemy dziś wpaść do was? Tzn ja z Ann.
- No możecie. Ja chciałam dziś zrobić imprezkę.
- Ok. to o której?
- 18? A. I możecie zostać na noc. ; p
- Okk. To do zoba. Kocham cie . pa - rozłączył się.
//Koniec//
- Czy my o czymś siostra nie wiemy?- zapytał Jey stając z Greyem w kuchni.
- No tak. Impreza. Dziś. 18. xdę?
- Haha. Ciekawie nas informujesz. Nie ma co. ; P- powiedział Grey na co ja się zaśmiałam.
- Ja ci dom so śmioć. -powiedział i zaczął mnie łaskotać. Przez co wpadliśmy na korytarzu na szafkę Berry i wypadła jej deska.
- Jeździsz?- zapytałam.
- Nom. Grey też.
- No to lecim na Szczecin. Deski w dłoń. xD.
Jeździliśmy na desce 3h. Zbliżała się 15. Trzeba było przygotować imprę. ;p Chłopcy skoczyli do sklepu a ja z Berry przygotowałyśmy salon i muze. Po 17 wszystko było gotowe. Ja ubrałam bluzkę w kolorze nieba i szare spodenki w kratkę. Wybrałam do tego szare baletki . Berry ubrała jeansy i różową bluzkę na ramiączkach a do tego gladiatorki. xD. Chłopcy ubrali bluzki z napisem : I'm sexy boy. a do tego jeansy. O 18 zeszłam na dół. Wszyscy na mn czekali.
- Co tak długo?- zapytał Jey.
- jestem dziewczyną. hellooł. przeliterować??- powiedziałam na co oni zaczęli się śmiać.
- Gdzie Cody z Ann?
- przyjdą za 20 min. - odpowiedziała berry
- Chodzę ze mną. - pwoeidizałam do berry.
- Ok. Ock?- zapytała stojąc ze mn w kuchni.
- Zgodziłaś się?
-Jeszcze nie. Zrobię to potem.
- Ok. Udanego związku. Chodźmy do nich.- pociągnęłam ją w str pokoju,
Chłopcy mieli odpał i oglądali "Zmierzch". Po chwili Grey wyciągnął karton z perukami założył włosy Belli i zaczął ją udawać. Jey wziął włosy za żel i był Edziem Zgredziiem. Ja zostałam Alice a Berry Emciem. Była bk, Po chwili dołączyli Cody z Ann. Cody wcielił się w Jasperka a Ann w Esme.
- Dobra kończymy to. - powiedziałam po 2h zabawy.
- No. Ona ma racje. nudne to już. - poparł mn Cody.- Chodź ze mn .
- Gdzie?
- niespodzianka.
- Co jest kurwa.?!!??- zapytałam stojąc w ogrodzie.
-Czekaj chwile. - powiedział i wyciągnął coś z koszyka.
- Jesteś moją dziewczyną i fanką . Mam coś dla cb. Oto on. - pokazał mi łańcuszek z literką C.
Zawiesił mi go na szyi i wyciągnął sukienkę.
- Dziaa ale z jakiej to okazji?- zapytałam.
- Za tydzień rozdanie nagród Nickelodeon Choice Awards.
- Aha. Super.
- Chodźmy do domu. -powiedział.
Weszliśmy do środka a to co zobaczyliśmy zatkało nas. Grey siedział z Ann na kanapie i się całowali? Tak całowali. A Berry siedziała u Jeya na kolanach. Chyba mu powiedziała że chce z nim być. Wkońcu.
- Kotek idziemy do mn.- szepnełam Codiemu i pociągnęłam go do góry.
Położyliśmy się na łóżku i włączyliśmy " The Last Song".
Ja leżałam w piżamce składającej sie z bluzki na ramiączkach i spodenkach w kolorze błękitnym z odrobiną różu. Cody leżał na samych bokserkach, xD
* Oczami Jeya*
Ej przecież moja kochana sis ma niedługo uro. Zrobię jej zajebisty prezent.
-Ann idź po Codiego. -powiedziałem do młodej. Po chwili wróciła z boyem mojej sis.
- Słuchajcie Cherry ma niedługo uro. dokładniej za 4 dni. i chcę jej kupić małego pieska miniaturkę bo zawsze o nim marzyła ale tata miał alergię.
- Trochę mało jak na 16 uro.- zauważyła Berry.
- no fakt. - odpowiedizał Grey.
- Mój kolega kupił sb srebrne Bmw ale nim nie jeździ. Można jej kupić autko na 16.- powiedział Cody.
- Ty to masz tęgi łeb stary. -powiedziałem i go poklepałem. xD
Pojechałem z Greyem i Codym po brykę a laski skoczyły po pieska. Prezenty chcemy schować u Ann i Codiego w domu. W jej uro Cody bierze ją na wycieczkę a my przygotujemy niespodzankę...
____________
IIIIIII jest.!!!
New rozdz. wczoraj wróciłam do domu i zostałam wygnana na ognisko na działkę.
Jestem zmęczona i wg przepraszam za błędy ale mam oksy rozwalone i widzę zamazane literki. ;// to do zoba za 3 tyg. bo za tyle pojawi się następny rozdz. przepraszam was ale jadę za tydzień na obóz na 2 tyg i nie bd miała jak teraz pisać bo muszę się spakować i wg,
Love Cherry. ;**
P.S. proszę o komy jak rozdz.
- Berry co jest?- zapytałam siadając obok niej z miską płatków.
- Jeydon zapytał się mn czy chcę z nim być.
- Iii.?
- No i nwm czy się zgodzić.
- Bejbe zgódź się . Ja + Cody. Ty + Jey. bd zajebiście . tylko Grey musi sb kogoś znaleźć. Zaczęłyśmy się śmiać wyobrażając sb potrójną randkę. Nagle zadzwonił Cody.
- Srkk. Muszę odebrać.- przeprosiłam Berry.
- Ok.
//Rozmowa//
- hej Skarbie. Co tam? - odebrałam.
-No hej. Nuda trochę. Możemy dziś wpaść do was? Tzn ja z Ann.
- No możecie. Ja chciałam dziś zrobić imprezkę.
- Ok. to o której?
- 18? A. I możecie zostać na noc. ; p
- Okk. To do zoba. Kocham cie . pa - rozłączył się.
//Koniec//
- Czy my o czymś siostra nie wiemy?- zapytał Jey stając z Greyem w kuchni.
- No tak. Impreza. Dziś. 18. xdę?
- Haha. Ciekawie nas informujesz. Nie ma co. ; P- powiedział Grey na co ja się zaśmiałam.
- Ja ci dom so śmioć. -powiedział i zaczął mnie łaskotać. Przez co wpadliśmy na korytarzu na szafkę Berry i wypadła jej deska.
- Jeździsz?- zapytałam.
- Nom. Grey też.
- No to lecim na Szczecin. Deski w dłoń. xD.
Jeździliśmy na desce 3h. Zbliżała się 15. Trzeba było przygotować imprę. ;p Chłopcy skoczyli do sklepu a ja z Berry przygotowałyśmy salon i muze. Po 17 wszystko było gotowe. Ja ubrałam bluzkę w kolorze nieba i szare spodenki w kratkę. Wybrałam do tego szare baletki . Berry ubrała jeansy i różową bluzkę na ramiączkach a do tego gladiatorki. xD. Chłopcy ubrali bluzki z napisem : I'm sexy boy. a do tego jeansy. O 18 zeszłam na dół. Wszyscy na mn czekali.
- Co tak długo?- zapytał Jey.
- jestem dziewczyną. hellooł. przeliterować??- powiedziałam na co oni zaczęli się śmiać.
- Gdzie Cody z Ann?
- przyjdą za 20 min. - odpowiedziała berry
- Chodzę ze mną. - pwoeidizałam do berry.
- Ok. Ock?- zapytała stojąc ze mn w kuchni.
- Zgodziłaś się?
-Jeszcze nie. Zrobię to potem.
- Ok. Udanego związku. Chodźmy do nich.- pociągnęłam ją w str pokoju,
Chłopcy mieli odpał i oglądali "Zmierzch". Po chwili Grey wyciągnął karton z perukami założył włosy Belli i zaczął ją udawać. Jey wziął włosy za żel i był Edziem Zgredziiem. Ja zostałam Alice a Berry Emciem. Była bk, Po chwili dołączyli Cody z Ann. Cody wcielił się w Jasperka a Ann w Esme.
- Dobra kończymy to. - powiedziałam po 2h zabawy.
- No. Ona ma racje. nudne to już. - poparł mn Cody.- Chodź ze mn .
- Gdzie?
- niespodzianka.
- Co jest kurwa.?!!??- zapytałam stojąc w ogrodzie.
-Czekaj chwile. - powiedział i wyciągnął coś z koszyka.
- Jesteś moją dziewczyną i fanką . Mam coś dla cb. Oto on. - pokazał mi łańcuszek z literką C.
Zawiesił mi go na szyi i wyciągnął sukienkę.
- Dziaa ale z jakiej to okazji?- zapytałam.
- Za tydzień rozdanie nagród Nickelodeon Choice Awards.
- Aha. Super.
- Chodźmy do domu. -powiedział.
Weszliśmy do środka a to co zobaczyliśmy zatkało nas. Grey siedział z Ann na kanapie i się całowali? Tak całowali. A Berry siedziała u Jeya na kolanach. Chyba mu powiedziała że chce z nim być. Wkońcu.
- Kotek idziemy do mn.- szepnełam Codiemu i pociągnęłam go do góry.
Położyliśmy się na łóżku i włączyliśmy " The Last Song".
Ja leżałam w piżamce składającej sie z bluzki na ramiączkach i spodenkach w kolorze błękitnym z odrobiną różu. Cody leżał na samych bokserkach, xD
* Oczami Jeya*
Ej przecież moja kochana sis ma niedługo uro. Zrobię jej zajebisty prezent.
-Ann idź po Codiego. -powiedziałem do młodej. Po chwili wróciła z boyem mojej sis.
- Słuchajcie Cherry ma niedługo uro. dokładniej za 4 dni. i chcę jej kupić małego pieska miniaturkę bo zawsze o nim marzyła ale tata miał alergię.
- Trochę mało jak na 16 uro.- zauważyła Berry.
- no fakt. - odpowiedizał Grey.
- Mój kolega kupił sb srebrne Bmw ale nim nie jeździ. Można jej kupić autko na 16.- powiedział Cody.
- Ty to masz tęgi łeb stary. -powiedziałem i go poklepałem. xD
Pojechałem z Greyem i Codym po brykę a laski skoczyły po pieska. Prezenty chcemy schować u Ann i Codiego w domu. W jej uro Cody bierze ją na wycieczkę a my przygotujemy niespodzankę...
____________
IIIIIII jest.!!!
New rozdz. wczoraj wróciłam do domu i zostałam wygnana na ognisko na działkę.
Jestem zmęczona i wg przepraszam za błędy ale mam oksy rozwalone i widzę zamazane literki. ;// to do zoba za 3 tyg. bo za tyle pojawi się następny rozdz. przepraszam was ale jadę za tydzień na obóz na 2 tyg i nie bd miała jak teraz pisać bo muszę się spakować i wg,
Love Cherry. ;**
P.S. proszę o komy jak rozdz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)